6 rzeczy, których marketingowcy i piarowcy mogą się uczyć od humanistów (i odwrotnie)

Miałem ostatnio warsztaty ze studentami historii. Zaraz po przedstawieniu się, zapytałem: „Czego potrzebujecie?” Po krótkiej chwili milczenia oni i ja równocześnie powiedzieliśmy: „Pracy!”. Cóż, myślę, że gdzieś w szarej strefie między współczesnym PR, marketingiem i humanistyką jest sporo perspektyw na wspólną pracę ludzi z tych trzech dziedzin. Jedyne, czego trzeba, to odrobina elastyczności.

Trello – narzędzie do zarządzania zadaniami, projektami i… wszystkim?

zarządzanie zadaniami

O Trello dobrą opinię ma wielu marketingowców i ludzi od promocji. I nic dziwnego! To darmowe (w podstawowej wersji) narzędzie czasem ułatwia zarządzanie zadaniami i projektami tak bardzo, że chciałoby się uścisnąć jego twórców. Czy sprawdza się też w świecie kultury?

Polski Mr. Robot, czyli kto stoi za Twoim sprzeciwem?

Polski Mr. Robot

To, co zaczęło się jako niewielkie śledztwo oparte na zasadzie „zobaczmy czy potrafię” doprowadziło mnie do niezwykle ciekawego człowieka. Polski Mr. Robot nie hakuje wielkich korporacji. Zamiast tego przygotowuje viralne strony internetowe o bieżącej polityce. 

Jak Lublin pokochał IKEA (Po Sąsiedzku)?

Ikea Po Sąsiedzku Lublin

Lublin, środowy poranek. Koleżanka w pracy pyta czy nie wybieram się na otwarcie sklepu IKEA? W lokalnych mediach IKEA. Na FB relacja z IKEA (tłumy). Czy źle się z tym czuję? Mam już kartę IKEA Family i paru nowych znajomych (też rodziców) tylko dzięki IKEA.  I jak to się stało, że nim się spostrzegliśmy, prawie cały Lublin pokochał IKEA?

5 niesztampowych pomysłów na kulturę w Social Media

Ludzie kultury często odnoszą się do mediów społecznościowych z pogardą. U wielu z nich nie jest to jednak efekt ideowej walki z cyfrowymi korporacjami, a jedynie syndrom zagubienia w świecie nowego medium. Efektem jest cała masa nudnych profili artystów i instytucji. Ale przecież są też i jasne punkty na polskiej mapie „kulturalnych” portali społecznościowych. I nie są to jedynie „Sztuczne fiołki”.

Grupy na Facebooku, czyli jak pokochałem pszczelarzy

Grupy na Facebooku

Facebook się zmienia. I to tak bardzo, że zmienił swoją misję. Myślę jednak, że są powody, by przypuszczać, że ta zmiana kierunku to nie element wcześniejszej strategii, a raczej reakcja na zachowania użytkowników. Oto opowieść o pszczelarstwie amatorskim, które (wraz z wieloma innymi grupami) zmieniło sposób, w jaki korzystamy z największego portalu społecznościowego na świecie. Albo inaczej: oto opowieść o grupach na Facebooku.

Jak napisać informację prasową (i nie zwariować)?

jak napisać informację prasową

Informacja prasowa to  podstawowe narzędzie i chleb powszedni PR-owca. Dobry komunikat prasowy to maleńkie dzieło sztuki, perpetum mobile i… źródło wszelkich nerwic. Bo jeśli chcesz napisać skuteczne info prasowe, musisz uwzględnić jednocześnie potrzeby dziennikarzy, swojej instytucji, a często także kilku partnerów. I wiecie co? Mało rzeczy w tej pracy daje taką satysfakcję jak informacje prasowe, które zadziałały.

10 błędów niewybaczalnych w kontaktach z dziennikarzami

media relations

Oj tam, od razu niewybaczalnych… Niby ze wszystkiego można się jakoś wykaraskać, niemniej są rzeczy, których się po prostu dziennikarzom nie robi. Z szacunku dla nich, ale i, wierzcie mi, dla własnego dobra. Bo często jest tak, że zawini PR-owiec lub organizator wydarzenia, a winę zrzuci na dziennikarza. I ja się z tym bardzo nie zgadzam.

„Kulturalne” case study (1): Reklama pepsi z Kendall Jenner

Bez zbędnych wstępów: W poprzedniej notce pisałem, że każda instytucja kultury potrzebuje strategii komunikacji. Tak. I nie tylko. Uważam też, że każdy artysta prędzej czy później taką strategię wypracowuje, choćby nie wiem jak zapierał się, że nie.  W cyklu „Kulturalne” case study chciałbym wziąć na warsztat kilka skrajnych, dobrych i złych przykładów komunikacyjnych strategii. Ku pokrzepieniu serc i dla rozwoju polskiej kultury.

Komunikacja czy promocja?

Niczego tu nie zmyślam: Po deptaku, w okolicy Starego Miasta, chodzi kobieta rozdająca ulotki. Nie przepuści nikomu. Wręczając broszurki z determinacją wykrzykuje raz za razem kolejne slogany: „Zniżka… Najlepsza pizza… Gratis…”. Chodziłem tamtędy niemal codziennie. Nigdy mnie nie rozpoznawała. Natomiast za każdym razem, gdy odmawiałem przyjęcia z jej ręki ulotki, przez jej twarz przechodził kompulsywny grymas, który przyprawiał mnie o dreszcze. I pewnie nie tylko mnie. Jednego nie można jej natomiast odmówić: w rozdawaniu ulotek jest najprawdopodobniej najlepsza w mieście. Tylko… czy o to chodziło jej pracodawcom?