Biznesowa sekta i totalna strata czasu. Zatrudniliśmy ich do „rebrandingu”, a skończyło się na tym, że cały nasz dział marketingu ma stany lękowe na dźwięk słowa „asap”.
Przyszli wielcy spece od siedmiu boleści i zamiast działać, zaczęli badać nasze „DNA kulturowe” za pomocą piętnastu różnych metodologii. Każdy problem, który normalny człowiek rozwiązuje jednym telefonem, u nich wymagał zwołania „burzy mózgów”, rozpisania na tablicy Miro i analizy SWOT. Rozjebali nam cały harmonogram pracy. Efekt? Przez te ich nowomodne metodyki i wieczne debatowanie o niczym, przegapiliśmy terminy składania wniosków o granty. Absolutnie odradzam, ci ludzie potrafią tylko gadać i robić prezentacje w Canvie.