Quora po polsku! Co to zmienia w content marketingu?

Quora po polsku

Jak zostać olimpijczykiem? Dlaczego śpimy? Jak napisać książkę? Jak ugotować jajko? Jakie jest najlepsze CTA? Jeśli choć jedno z tych pytań wydało ci się dostatecznie dziwne, by sprawdzić odpowiedź, to pewnie prędzej czy później trafisz na portal Quora. A jest ku temu okazja, bo ten portal Q&A od 17 października ma polską wersję beta.

W artykule piszę o tym, co to jest Quora, czemu taki portal powinien Was obchodzić, czemu teraz warto do niego dołączyć i jak według mnie poradzi sobie na polskim rynku. Piszę, żeby nie było, że nie ostrzegałem, że można dołączyć do wersji beta. Warto tym bardziej, że treści z bety po pełnoprawnym starcie pozostaną i będą pierwszym wsadem treści, które napotkają nowi użytkownicy.

Co to jest Quora?

Quora to amerykański portal Q&A, który w chwili pisania tego artykułu ma 22 wersje językowe i jest 80. najpopularniejszą stroną w globalnym internecie według rankingu SimilarWeb. Użytkownicy zadają pytania, a inni użytkownicy proponują odpowiedzi i głosują na najlepszą z nich. Portal promuje budowanie osobistej marki eksperta z danej dziedziny, będąc ważnym narzędziem content marketingu. Ponieważ pytania dotyczą bardzo różnorodnych dziedzin, treść portalu może być uznana za infotainment.

Jak Quora wpłynie na content marketing w Polsce?

Na początku będzie według mnie trochę szurania nogami i lekceważenia w stylu “i co mnie to obchodzi”, później narzekań na “tych samozwańczych ekspertów z Quory”, a później wszystko się uspokoi i Quora stanie się częścią polskiego internetu. Tak się dzieje z wszystkimi innowacjami.

Kilku marketingowych influencerów już jest na portalu: są m. in. Monika Czaplicka i Artur Jabłoński. Na pewno korzystają oni ze swojego, silnego brandu i ten efekt widać. Oboje są jednak bardzo pomocni w odpowiedziach i szanują publiczność także w nowym miejscu. Według mnie Quora przyczyni się do wypromowania nowych nazwisk i pod kątem brandingu i SEO da wiele możliwości tym, którzy wcześnie zainwestują w nią swój czas. Zyskają też Ci eksperci z różnych branż, dla których posiadanie własnej strony było dotychczas barierą wejścia do content marketingu.

A może być też tak, że Quora wywróci stół i całkowicie zdominuje treści typu help w polskim internecie. W końcu mówimy tu o 80. witrynie na świecie (135. według Alexa). Poniżej zamieszczę kilka argumentów takiej tezy, ale najpierw…

Dlaczego warto wcześnie zacząć używać polskiej wersji Quory?

Nieważne na czym się znasz najlepiej. Jeśli tylko dziedzina ta nie jest wąska jak ucho igielne, to prędzej czy później znajdziesz pytania na Quorze ze swojej dziedziny – o ucho igielne zapewne także. Ludzie są ciekawscy – a to dla Ciebie bardzo dobrze.

Na Quora swoją markę może zbudować zarówno pszczelarz, humanista jak i ekspert od finansów. Poniżej kilka powodów, dla których warto zapisać się na polską betę tego serwisu:

  • jeśli budujesz markę osobistą od zera, to właśnie masz okazję załapać się na efekt niewypełnionego rynku. Łatwiej się przebić na początku, gdy ludzi nie jest jeszcze bardzo dużo;
  • zamiast wypychać swoje wiadomości do odbiorców na Facebooku, gdzie ludzie niekoniecznie mogą być zainteresowani twoimi treściami, możesz odpowiedzieć na pytania, w których ktoś rzeczywiście czeka na odpowiedź;
  • jeśli Quora się przebije, to twoja publiczność będzie naturalnie rosła wraz z rozwojem portalu. I będzie rosła szybko;
  • pierwsze osoby będą mogły przebić się dużo krótszymi odpowiedziami niż następne, a to oznacza mniej pisania i większe możliwości – w miarę przyrostu treści będzie coraz trudniej. Ale to już wiesz, bo pewnie ścigasz się w Google i na Facebooku;
  • jeśli jakimś cudem Quora się zwinie z Polski, to nadal zachowujesz prawo do wszystkich swoich odpowiedzi – możesz je przenieść gdzieś indziej, na przykład na bloga. Pamiętaj tylko, że udzielasz Quorze na te treści licencji;
  • Quora jest świetna dla SEO i content marketingu (tylko błagam, nie spamuj linkami – pamiętaj, że dobro użytkownika zawsze powinno być pierwsze, bo inaczej tylko popsujesz sobie markę);

Jak poradzi sobie Quora na polskim rynku?

Według mnie poradzi sobie bardzo dobrze. I nawet nie chodzi o to, że została stworzona przez dwóch byłych pracowników Facebooka. Poniższa lista argumentów to rozwinięcie tego, co na ten sam temat napisałem na Quora:

1. Quora ma wypróbowany model działania

To nie jest jakiś portal, który powstał wczoraj. Działają od lat i jest całe mnóstwo ludzi, którzy czerpią wiedzę i zyski z obecności na Quorze. Dookoła portalu urósł już cały ekosystem i według mnie, jeśli jest on w stanie utrzymać się w USA, to da radę też w Polsce.

2. Polacy mają swoje konta w angielskiej wersji Quora

O tym portalu dowiedziałem się, bo Michał Sadowski w jakimś swoim wideo mówił, że jego zespół robi tam świetną robotę. Brand24 ma nawet poradniki korzystania z Quory. Odkąd przeglądam angielską wersję, ciągle spotykam Polaków odpowiadających na pytania o Polsce. Myślę, że część z nich może mieszkać poza krajem, ale podejrzewam też, że wielu jak ja po prostu ten portal lubi i przegląda.

3. Polska jest na 10. miejscu na świecie pod względem liczby artykułów na Wikipedii

Co to ma wspólnego z Quora? Jest prawie milion polskich użytkowników Wikipedii, ale tylko nieco ponad 4 tyś. jest aktywnych. Wikipedia to wspaniała robota ludzi, którzy robią coś cudownego dla nas wszystkich. Jednak jako Wikipedyści są niemal anonimowi. Na Quora mają szansę zbudować swoje eksperckie marki.

Grafika zapowiadająca wejście Quora do Polski. Źródło: Quora

4. Model Quora polega na odpowiadaniu na pytania, które ludzi faktycznie interesują

Odpowiadanie na ludzkie potrzeby to recepta na sukces. Kto mnie zna, ten wie, że jestem zwolennikiem takiego podejścia. Wychodzenie od ludzkich potrzeb to jedna z najważniejszych prawd współczesnego marketingu, ale też product i service designu. Ludzie korzystają z Quora, by odkryć pytania, które im samym nie przyszłyby do głowy. Quora uczy, że nie ma głupich pytań, są tylko odpowiedzi, które mają za mało ocen pozytywnych.

5. Treści typu help to podstawa content marketingu

A właśnie takich dostarcza Quora: gdy zamieszczasz pytanie portal sugeruje, by zacząć od “Jak, Co, Dlaczego…” Gdy w Google musisz tę wiedzę zdobyć samodzielnie tu możesz po prostu zapytać i poczekać na odpowiedź. Zazwyczaj taka odpowiedź da ci przynajmniej ogólny obraz sytuacji – jasny na tyle, by dalej szukać samodzielnie. Innym znów razem cała odpowiedź jest już na Quora zanim zapytamy.

6. Treści Quory są skupione na odbiorcy

Blognotki pisze się jako wyczerpujące poradniki albo jako krótsze refleksje. Na Quora jest podobnie. Na blogu to jednak zawsze perspektywa autora jest dominująca. Na Quora to czytelnik narzuca perspektywę i pyta często o szczegóły. I choć na Quora są bardzo długie artykuły, to często głosowane wyżej są treści zwięzłe, ale odpowiadające bezpośrednio na pytanie. A to oszczędza czas i daje możliwość częstszego przeglądania portalu “w międzyczasie”. Wciąż jednak – jak wszędzie – najbardziej są cenione te treści, które dają wyczerpującą odpowiedź.

7. Quora to też infotainment

Mają świetny newsletter i algorytmy, które bardzo szybko uczą się tego, co może Cię zainteresować. Często przeglądam Quorę dla czystej przyjemności, a nie dlatego, że wiedza na niej jest mi w tej chwili szczególnie potrzebna. Ten portal to też infotainment z całą masą pytań i odpowiedzi przedziwnych, niezwykłych, filozoficznych, ciekawych. Pytań, z których wielu się nie spodziewałem.

I to sprawia, żę Quora jest niezwykła.

A Wy uważacie, że Quora ma szansę się przebić w Polsce? Dajcie znać w komentarzach.

[Jak oceniasz ten wpis?]
[Głosów łącznie: 3; Średnia głosów: 5]

Comments

    1. Post
      Author
  1. Grzegorz

    Jak postrzegane na Quorze jest samodzielne zadawanie pytań i na nie odpowiadanie? Np. gdy zajmujesz się, tak jak ja, niszową sprawą, albo innowacją, o którą raczej ludzie sami nie będą pytać? Czy odpowiadanie sobie na swoje pytanie nie będzie postrzegane jak lajkowanie swojego posta?

    1. Post
      Author
      Grzegorz Jędrek

      Ja bym w to nie szedł. Krótkoterminowe taktyki nie pozwalają na efekty w długim terminie. Już lepiej “wyhodować” sobie temat przez zadawanie pytań z pogranicza tego obszaru i innych obszarów. I w swoich odpowiedziach sięgać do granic tego tematu. Zawsze za niszą jest jakaś szersza potrzeba, więc po prostu – jak w każdym innym wypadku – trzeba z treści zbudować solidny lejek.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.