Planner w niedoczasie – instrukcja obsługi

Planner w niedoczasie

Ten planner nie został stworzony przez psychologa z wieloletnim stażem, nie jest efektem pracy najlepszego na świecie coacha czy owocem neuronauki. To planner jak każdy inny, z tą różnicą, że stworzony przeze mnie i na bazie tego, w jaki sposób ogarnąłem jednoczesne założenie bloga, napisanie doktoratu, pracę na etacie, zlecenia, współpracę z agencją i parę innych psot, które spłatałem rzeczywistości. A ten tekst piszę razem z Pauliną Kowalczyk, która też żyje w niedoczasie i spóźniona o akademicki kwadrans walczy z doktoratem.

Dzięki współpracy wniedoczasie.pl i Studia Format powstały minimalistyczne w formie organizery. Bazując na swoich doświadczeniach piarowo-szkoleniowo-marketingowych Grzegorz opracował całą koncepcję ideową i zasady gry w “Życie vol. 2020”, a Mateusz udoskonalił prawie doskonały szkic 😉 i opracował go graficznie. Całość udostępniamy bezpłatnie.

POBIERAM PLANNER

Co to jest i dlaczego to jest “Planner w niedoczasie”?

Ogarnianie życia, wprowadzanie zmian w życiu zawodowym i prywatnym, a przede wszystkim zadbanie o swój psycho-fizyczny komfort można zacząć w każdym momencie. Nie, nie musi to być pierwsza minuta nowego roku, kiedy otumanieni artyleryjnym ostrzałem, w procentowym amoku idziemy w NOWE i LEPSZE. Można mieć wątpliwości co do skuteczności noworocznych postanowień, ale jak już trochę w czymś wytrwamy, to wejdzie nam to w nawyk.

I właśnie o nawyk posiadania celu i pracy przede wszystkim na ten cel tu chodzi. Czy ten cel musi być jasny? Nie. To może być po prostu horyzont marzeń. Bo w naszym życiu dzieje się tak wiele, że cokolwiek postanowimy, za trzy miesiące może być nieaktualne. I dlatego właśnie wraz ze Studiem Format, które opracowało niniejszy planner graficznie, przygotowałem “Planner w niedoczasie” – zmienny jak nasze życie i oparty o to, co w życiu przeżyłem. Znajdziecie tu:

  1. Planner roczny
  2. Planner kwartalny
  3. Planner tygodniowy
  4. Kartę miesięczną

Do wykorzystania właśnie w tej kolejności. Wszystkie trzy plannery gotowe są do wydruku lub przerysowania. Róbcie z tym, co chcecie. Jedyna prośba: odezwijcie się za jakiś czas na Facebooku i dajcie znać jak Wam poszło i co można w tym plannerze udoskonalić.

Okolice blue monday to czas w sam raz na zmiany. Kto już coś postanowił, zdążył o postanowieniu zapomnieć. W daily plannerach pojawiły się pierwsze skreślenia, w biznesplanach pierwsze fuckupy. Nic to. Zaczynamy od nowa.

Instrukcja obsługi “Plannera w niedoczasie”

1. Planner roczny

Ja, moje dziedziny, mój symbol, moja supermoc

Przez chwilę skupcie się na sobie i zastanówcie się w czym jesteście naprawdę dobrzy. Bez fałszywej skromności i porównywania z innymi. Odpowiedzcie sobie: co o swoich mocnych stronach wiecie sami? Znacie lokalne zabytki, śpiewacie, szydełkujecie, opowiadacie kawały, napisaliście artykuł o duchologii lub lubicie pisać hasła na Wikipedię? Oto Wasze dziedziny.

Pamiętacie Kapitana Planetę powstającego z połączenia pięciu mocy? Nazwijcie to, co wam w życiu wychodzi i “Go, Planet!”. Oto “moja supermoc”. Grzegorz na przykład pasjonuje się komunikacją: z ludźmi, z komputerami, ze światem. Paulina robi w książkach, ogląda stare obrazki i potrafi czytać w myślach barokowych grafików.
https://www.youtube.com/watch?v=GyOMYC6mlsY

Wiecie, co mi pomaga w myśleniu? Bazgranie, rysowanie schematów i prostych rysunków. Dlatego poprosiłem o umieszczenie na plannerze tego ludzika: spróbujcie przerysować go tak, by był Wami. Nadajcie mu atrybuty, cechy, które będą Was przedstawiały.

Spróbujcie też narysować symbol, który jest reprezentacją Waszych talentów. Te zadania wydają się głupie? Tu nie chodzi o jakieś praktyki magiczne. Po prostu chcę Was zmusić do myślenia o sobie w inny sposób niż tekstem. Bo tekst jest niedoskonały, powolny. A Wam przyda się synteza Waszych zdolności, podsumowanie tego, jaki potencjał jest w Was: rysunek, którego przygotowanie sprawi, że będziecie mogli się nad sobą zastanowić. Szkic, który w chwili zwątpienia w jedną chwilę przypomni Wam, w czym jesteście dobrzy.

Cel – marzenie na lata

Masz takie marzenie, prawda? Odłożone na wieczne nigdy, pozornie niemożliwe do realizacji? Wyznaczanie sobie wielkich celów ma to do siebie, że piekielnie dobrze motywuje. Dlatego pomyśl sobie, gdzie chcesz być za 5-10 lat i zapisz. I pozwól sobie zacząć drogę do tego miejsca, o którym marzysz. Bo w sumie: czemu nie?

Nie ważne jak to nazwiesz: cel czy marzenie. Ważne, żebyś określił jakiś swój punkt odniesienia. Coś, co będzie Ci codziennie przypominało po co to robisz i czemu to wszystko służy.

Cel osobisty na ten rok

Tu bądź precyzyjny: Jaką jedną lub dwie rzeczy chcesz osiągnąć w tym roku? Nie wpisuj więcej celów, bo zaczniesz się rozdrabniać. To może być napisanie doktoratu, rekord życiowy w półmaratonie, nauka marketingu, większe zarobki, wydanie książki. Niech ten cel będzie Twoim celem osobistym. Dlaczego rozróżniam cel osobisty od celu w pracy? Niezależnie czy masz firmę czy jesteś pracownikiem Twoja praca nie jest i myślę, że nie powinna być jedyną rzeczą, która Cię określa. Oddziel więc pracę od czasu wolnego, pozwól sobie na samolubstwo.

Cel w pracy na ten rok

Tutaj nie myśl tylko o pieniądzach: zapisz raczej co musisz zrobić, by odnieść sukces. Jeśli jesteś pracownikiem, to może być na przykład realizacja dużego projektu, jeśli jesteś freelancerem to wpisz tu podniesienie zarobków ze zleceń, otwarcie firmy lub optymalizację, jeśli prowadzisz firmę to może być na przykład skalowanie lub poprawa rentowności. To może być też nowy produkt czy usługa. Możliwości jest multum.

KPI

KPI to po polsku kluczowe wskaźniki efektywności. Zamień swój cel na kilka wartości liczbowych. W ten sposób będziesz wiedzieć na co położyć nacisk, by cel zrealizować. Załóż sobie na przykład, że na koniec roku osiągniesz: miesięczny dochód o 1500 zł wyższy niż obecnie, napiszesz 12 tekstów blogowych, zdobędziesz 1000 adresów na listę mailingową, zrobisz 52 treningi. W ten sposób pod koniec roku będziesz wiedzieć jak dobrze Ci poszło osiąganie celów.

Cele kwartalne

Nie próbuj wyznaczyć wszystkich celów kwartalnych na początku roku. Wyznacz pierwszy, a po trzech miesiącach oceń realizację rysując buźkę bardziej lub mniej zadowoloną. I dopiero z tego miejsca ustalaj cele na kolejny kwartał. Przez trzy miesiące można zrobić jedną rzecz porządnie. I tyle wystarczy.

2. Planner kwartalny

Kwartał. Trzy miesiące. Niby mało, ale jednak dość, by udało się “nawet diabła za rogi potrzymać” (jak mawia babcia Pauliny). Obmyśl plan pracy w kontekście swojego celu rocznego i podziel pracę tak, by co kwartał sprawdzać swoje postępy. Osiągnięcie małego celu poprawia samopoczucie i przybliża Cię do efektu końcowego.

Własny cel na kwartał / Cel w pracy na kwartał

Niech to będzie jeden, konkretny cel. Na przykład dla mnie takim celem na ostatnie miesiące 2019 roku było SEO na blogu. Tu znów oddziel pracę od życia – naucz się, że praca nie jest jedyną rzeczą, którą się możesz w życiu pochwalić.

I jeszcze raz: ważne jest, by cel osobisty nie pokrywał się z celem w pracy. Czym innym jest praca, którą wynagrodzi pracodawca (lub klienci), czym innym samorozwój, który z reguły ma służyć polepszeniu waszego samopoczucia – cel którego osiągnięcie będzie nagrodą samą w sobie.

Zadania do wykonania celu

Pojedynczy cel, nawet najbardziej precyzyjny, potrafi być onieśmielający, dlatego cel kwartalny rozbij na mniejsze zadania. Co ważne – realnie oceń swoje możliwości i pamiętaj o odpoczynku.

KPI

Najlepiej będzie, jeśli każdemu z zadań przyporządkujesz jedno KPI. W ten sposób łatwiej Ci będzie ocenić co poszło zgodnie z planem, a gdzie plan wymagał modyfikacji.

Realizacja

Bądź ze sobą szczery, ale nie biczuj się niepowodzeniami. Ta część jest po to, by podsumować miesiąc, przypomnieć sobie co jest dla nas ważne i czy przypadkiem coś nie przeszkodziło nam w realizacji marzeń. Dodawanie wyrazu twarzy buźce służy raczej refleksji niż ocenie.

3. Planner tygodniowy

Dlaczego 10 godzin?

Osiem godzin to etat. Ponadto dwie godziny na coś, czemu chcesz się poświęcić. Reszta czasu to odpoczynek.

Złota trójka:

  • Wymyślam
  • Planuję
  • Odpoczywam

To jest Twoja świętość. Twój bastion. Twoje Waterloo. Nie daj sobie wmówić, że możesz pracować więcej niż faktycznie możesz, że nie potrzebujesz chwili na spojrzenie na wszystko z dystansu, a sen jest dla słabych. Tak naprawdę ośmiogodzinny czas pracy mija często na zadaniach zbędnych. Oczywiście, jeśli na spokojnie zaplanujesz poszczególne działania i nie dasz się wybić z rytmu. Problem zapisany to problem zmaterializowany. Łatwiej go dostrzec, uchwycić i rozwiązać.

I pamiętaj: Wymyślasz pod koniec tygodnia, by następnie ułożyć plan działań i od poniedziałku ruszyć pełną parą.

Mój cel (2h)

Jeśli na swój osobisty cel przeznaczysz przez 6 dni w tygodniu po dwie godziny, to będzie to 624 godziny w roku. W tym czasie mógłbyś oczywiście 9 razy obejrzeć całą “Grę o Tron”, ale równie dobrze możesz też napisać swoją wersję tego serialu.

Projekt w pracy (2h)

Jeśli masz zrealizować jakiś projekt, to potrzebujesz dwóch godzin dziennie przeznaczonych tylko i wyłącznie na niego. Inaczej nie wyjdzie. Dlatego walcz o ten czas jak lew, a jeśli nie zależy to od Ciebie, to walcz tym bardziej. I nie daj sobie wepchnąć na ten czas nic innego, bo projekty są czasochłonne.

Spotkania (1h)

Ograniczaj je do minimum. To, co na spotkaniu zajmie godzinę, zwykle można ogarnąć przez e-mail w pół godziny. W czas spotkań wlicz też rozmowy telefoniczne.

Moje bieżące zadania (4h)

Jeśli to będzie 240 minut, podczas których wywalczysz sobie skupienie, to całą bieżączkę da sie w tym czasie ogarnąć.

Deleguję (1h)

Pracujesz z grafikiem, szefem, w dużym zespole? Nie pozwól sobie być ostatnim ogniwem, które bierze na siebie odpowiedzialność za wszystko. Zdradzę Ci tajemnicę: nie wszystko musisz robić sam. Część obowiązków spokojnie możesz przekazać swoim współpracownikom. Umiejętność “oddawania roboty” to klucz do sukcesu. Inaczej spędzisz życie na robieniu pracy, którą zrobić mieli inni.

Pierwsza dodatkowa wskazówka

Wiadomo, że takie wykreślanie kolejnych zadań z listy “to do” jest sytuacją występującą z częstotliwością spotkania w lesie jednorożca, bo ciągle chcesz coś do takiej listy dopisać, ale mocno Cię przestrzegam przed tego typu praktykami. Wykorzystaj rozmiary tego plannera: jeśli coś z zadań nie mieści się na kartce, to widocznie nie było dość ważne, by to realizować.

Druga dodatkowa wskazówka

Ostatnio świetnie sprawdza się u mnie podział tygodnia na dni tematyczne. W inny dzień piszę teksty, a w inny pracuję nad projektami. W ten sposób, gdy coś przesuwam, to nie na wieczne nigdy, ale też nie na jutro, by nie zaczynać każdego dnia z przytłaczającym debetem. Tydzień przerwy to jeszcze nie katastrofa – w większości przypadków.

4. Kalendarz miesięczny

Teraz o czymś, co już znasz. Typowy kalendarz miesięczny, w którym zaznaczysz wszelkie dedlajny, momenty krytyczne i urlopy. Jeśli pracujesz w kilku miejscach i manewrujesz pomiędzy wydawnictwem, agencją, domem kultury a własną działalnością, wprowadź kolorowy podział na dni tematyczne. Płodozmian sprzyja kreatywności, ale w momencie zakrzywienia czasoprzestrzeni przyda się coś, co przypomni Ci co i w którym kinie dziś grają.

Na koniec krótko: powodzenia! I daj znać jak poszło.

POBIERAM PLANNER

PS
I koniecznie podziel się sugestiami, bo może za rok uda się przygotować te plannery ponownie, w wersji sprawdzonej przez więcej osób!

[Jak oceniasz ten wpis?]
[Głosów łącznie: 1; Średnia głosów: 5]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.