Public relations

PR w kulturze
Kiedy zaczynamy mówić o PR w kulturze wielu myśli jedynie o kontaktach z mediami i politycznym lobbingu, ale nie tędy droga! Pomyślmy o tych wszystkich szalonych pomysłach, które przychodzą do głowy artystom i animatorom kultury! Zadaniem specjalisty od public relations jest sprawienie, by te pomysły spotkały się ze społecznym zrozumieniem i akceptacją.

Tak naprawdę PR-owiec to przedziwny edukator, który ma za zadanie tłumaczyć niewytłumaczalne i opowiadać o tym pięknym i szalonym artystycznym świecie, za który tak kochamy ludzi kultury. To ktoś, kto ma pokazać jak wielką wartość polemiczną może mieć kontrowersyjna wystawa i jak potrzebujemy poezji w naszym codziennym życiu. Oczywiście, że może i powinien w tym celu pracować z mediami, wykorzystywać media społecznościowe oraz całe mnóstwo innych praktyk. Oczywiście, że wśród ludzi, z którymi pracuje, powinni być też przedstawiciele społeczności.

Na tym blogu staram się opowiadać o PR w kulturze na podstawie studiów przypadków, omawiając dobre i złe praktyki. Staram się też pokazać jak zmienia się PR w czasach mediów społecznościowych i kryzysu zaufania. Poniżej znajdziecie posty poświęcone kulturalnemu public relations.

Wpisy o PR w kulturze na niniejszym blogu:

6 rzeczy, których marketingowcy i piarowcy mogą się uczyć od humanistów (i odwrotnie)

Miałem ostatnio warsztaty ze studentami historii. Zaraz po przedstawieniu się, zapytałem: „Czego potrzebujecie?” Po krótkiej chwili milczenia oni i ja równocześnie powiedzieliśmy: „Pracy!”. Cóż, myślę, że gdzieś w szarej strefie między współczesnym PR, marketingiem i humanistyką jest sporo perspektyw na wspólną pracę ludzi z tych trzech dziedzin. Jedyne, czego trzeba, to odrobina elastyczności.

Polski Mr. Robot, czyli kto stoi za Twoim sprzeciwem?

Polski Mr. Robot

To, co zaczęło się jako niewielkie śledztwo oparte na zasadzie „zobaczmy czy potrafię” doprowadziło mnie do niezwykle ciekawego człowieka. Polski Mr. Robot nie hakuje wielkich korporacji. Zamiast tego przygotowuje viralne strony internetowe o bieżącej polityce. 

Jak Lublin pokochał IKEA (Po Sąsiedzku)?

Ikea Po Sąsiedzku Lublin

Lublin, środowy poranek. Koleżanka w pracy pyta czy nie wybieram się na otwarcie sklepu IKEA? W lokalnych mediach IKEA. Na FB relacja z IKEA (tłumy). Czy źle się z tym czuję? Mam już kartę IKEA Family i paru nowych znajomych (też rodziców) tylko dzięki IKEA.  I jak to się stało, że nim się spostrzegliśmy, prawie cały Lublin pokochał IKEA?

5 niesztampowych pomysłów na kulturę w Social Media

Ludzie kultury często odnoszą się do mediów społecznościowych z pogardą. U wielu z nich nie jest to jednak efekt ideowej walki z cyfrowymi korporacjami, a jedynie syndrom zagubienia w świecie nowego medium. Efektem jest cała masa nudnych profili artystów i instytucji. Ale przecież są też i jasne punkty na polskiej mapie „kulturalnych” portali społecznościowych. I nie są to jedynie „Sztuczne fiołki”.

Grupy na Facebooku, czyli jak pokochałem pszczelarzy

Grupy na Facebooku

Facebook się zmienia. I to tak bardzo, że zmienił swoją misję. Myślę jednak, że są powody, by przypuszczać, że ta zmiana kierunku to nie element wcześniejszej strategii, a raczej reakcja na zachowania użytkowników. Oto opowieść o pszczelarstwie amatorskim, które (wraz z wieloma innymi grupami) zmieniło sposób, w jaki korzystamy z największego portalu społecznościowego na świecie. Albo inaczej: oto opowieść o grupach na Facebooku.

Jak napisać informację prasową (i nie zwariować)?

jak napisać informację prasową

Informacja prasowa to  podstawowe narzędzie i chleb powszedni PR-owca. Dobry komunikat prasowy to maleńkie dzieło sztuki, perpetum mobile i… źródło wszelkich nerwic. Bo jeśli chcesz napisać skuteczne info prasowe, musisz uwzględnić jednocześnie potrzeby dziennikarzy, swojej instytucji, a często także kilku partnerów. I wiecie co? Mało rzeczy w tej pracy daje taką satysfakcję jak informacje prasowe, które zadziałały.

10 błędów niewybaczalnych w kontaktach z dziennikarzami

media relations

Oj tam, od razu niewybaczalnych… Niby ze wszystkiego można się jakoś wykaraskać, niemniej są rzeczy, których się po prostu dziennikarzom nie robi. Z szacunku dla nich, ale i, wierzcie mi, dla własnego dobra. Bo często jest tak, że zawini PR-owiec lub organizator wydarzenia, a winę zrzuci na dziennikarza. I ja się z tym bardzo nie zgadzam.

„Kulturalne” case study (1): Reklama pepsi z Kendall Jenner

Bez zbędnych wstępów: W poprzedniej notce pisałem, że każda instytucja kultury potrzebuje strategii komunikacji. Tak. I nie tylko. Uważam też, że każdy artysta prędzej czy później taką strategię wypracowuje, choćby nie wiem jak zapierał się, że nie.  W cyklu „Kulturalne” case study chciałbym wziąć na warsztat kilka skrajnych, dobrych i złych przykładów komunikacyjnych strategii. Ku pokrzepieniu serc i dla rozwoju polskiej kultury.

Komunikacja czy promocja?

Niczego tu nie zmyślam: Po deptaku, w okolicy Starego Miasta, chodzi kobieta rozdająca ulotki. Nie przepuści nikomu. Wręczając broszurki z determinacją wykrzykuje raz za razem kolejne slogany: „Zniżka… Najlepsza pizza… Gratis…”. Chodziłem tamtędy niemal codziennie. Nigdy mnie nie rozpoznawała. Natomiast za każdym razem, gdy odmawiałem przyjęcia z jej ręki ulotki, przez jej twarz przechodził kompulsywny grymas, który przyprawiał mnie o dreszcze. I pewnie nie tylko mnie. Jednego nie można jej natomiast odmówić: w rozdawaniu ulotek jest najprawdopodobniej najlepsza w mieście. Tylko… czy o to chodziło jej pracodawcom?

Moje jednostki czasu

„Cześć, jestem Maciek, kiedyś będę wielkim piłkarzem…” To chyba od tych słów się zaczęło. Mimo, że tak naprawdę mam na imię Grzegorz. Byłem wtedy w licealnej grupie teatralnej i po wcześniejszym wygraniu castingu dostałem propozycję użyczenia swojego głosu w reklamie radiowej. I do czego to mnie doprowadziło? Zakładam bloga o PR i marketingu w kulturze.