Marketing

marketing w kulturze
W świecie kultury i sztuki, świecie artystów i animatorów wielu nie lubi rozmawiać o marketingu. I marketingowiec to często ten inny, obcy pracownik kultury. Tymczasem tak naprawdę każda instytucja i każdy artysta ma pewne wypracowane sposoby działania, które mają charakter marketingowy. I nie ma w tym nic złego, bo marketing w kulturze to tylko pewna perspektywa spojrzenia na naszą komunikację z otoczeniem. Jeśli wierzymy, że uprawianie kultury może przynosić pozytywne efekty, to z pewnością zainteresowanie marketingiem pozwala nam te efekty pomnożyć, otwierając tym samym przed  nami wiele nowych możliwości.

Uważam też, że to właśnie świat kultury może pokazać światu czym może być kulturalny marketing. I może też udowodnić, że pojęcie zysku jest dużo szersze niż nam się wydaje, a to, co w krótkim okresie zdaje się być niepotrzebnym kosztem może się okazać w długim okresie intratną inwestycją.

Czym więc jest lejek sprzedaży i marketing mix w kulturze, jak może wyglądać pozytywna kampania marketingowa, czy powinniśmy się skupić raczej na komunikacji czy promocji? Te i inne tematy będę się starał omówić, a wszystko, co według mnie można opisać jako marketing w kulturze znajdziecie poniżej, w tej kategorii wpisów. Przyjemnej lektury!

Wpisy o marketingu w kulturze na niniejszym blogu:

6 rzeczy, których marketingowcy i piarowcy mogą się uczyć od humanistów (i odwrotnie)

Miałem ostatnio warsztaty ze studentami historii. Zaraz po przedstawieniu się, zapytałem: „Czego potrzebujecie?” Po krótkiej chwili milczenia oni i ja równocześnie powiedzieliśmy: „Pracy!”. Cóż, myślę, że gdzieś w szarej strefie między współczesnym PR, marketingiem i humanistyką jest sporo perspektyw na wspólną pracę ludzi z tych trzech dziedzin. Jedyne, czego trzeba, to odrobina elastyczności.

Jak Lublin pokochał IKEA (Po Sąsiedzku)?

Ikea Po Sąsiedzku Lublin

Lublin, środowy poranek. Koleżanka w pracy pyta czy nie wybieram się na otwarcie sklepu IKEA? W lokalnych mediach IKEA. Na FB relacja z IKEA (tłumy). Czy źle się z tym czuję? Mam już kartę IKEA Family i paru nowych znajomych (też rodziców) tylko dzięki IKEA.  I jak to się stało, że nim się spostrzegliśmy, prawie cały Lublin pokochał IKEA?

Komunikacja czy promocja?

Niczego tu nie zmyślam: Po deptaku, w okolicy Starego Miasta, chodzi kobieta rozdająca ulotki. Nie przepuści nikomu. Wręczając broszurki z determinacją wykrzykuje raz za razem kolejne slogany: „Zniżka… Najlepsza pizza… Gratis…”. Chodziłem tamtędy niemal codziennie. Nigdy mnie nie rozpoznawała. Natomiast za każdym razem, gdy odmawiałem przyjęcia z jej ręki ulotki, przez jej twarz przechodził kompulsywny grymas, który przyprawiał mnie o dreszcze. I pewnie nie tylko mnie. Jednego nie można jej natomiast odmówić: w rozdawaniu ulotek jest najprawdopodobniej najlepsza w mieście. Tylko… czy o to chodziło jej pracodawcom?

Moje jednostki czasu

„Cześć, jestem Maciek, kiedyś będę wielkim piłkarzem…” To chyba od tych słów się zaczęło. Mimo, że tak naprawdę mam na imię Grzegorz. Byłem wtedy w licealnej grupie teatralnej i po wcześniejszym wygraniu castingu dostałem propozycję użyczenia swojego głosu w reklamie radiowej. I do czego to mnie doprowadziło? Zakładam bloga o PR i marketingu w kulturze.